Lista życzeń dziewięcioletniej Mari ginie w najgorszym możliwym momencie: tuż przed Bożym Narodzeniem. Gdy pojawia się tajemnicza rękawiczka, zwykłe poszukiwania prowadzą dziewczynkę, jej ojca i odważną babcię w stronę miejsca, które dla dziecka jest niemal mityczne – warsztatu Świętego Mikołaja.
To prosty punkt wyjścia, ale dobrze pasuje do rodzinnej animacji. Trzy pokolenia w jednej wyprawie pozwalają połączyć magię z bardziej codziennym tematem: relacją między dziećmi i dorosłymi, którzy nie zawsze patrzą na święta w ten sam sposób.
Świąteczna przygoda bez nadmiaru komplikacji
Norweski film wyreżyserowali Rasmus A. Sivertsen i Mette Tange. Trwa 73 minuty, więc jest skrojony także pod młodszych widzów. Śnieg, humor, przeszkody i sama pracownia Mikołaja budują atrakcyjną warstwę przygodową, ale sednem pozostaje odkrycie, że wartość świąt nie zależy od idealnie spełnionych życzeń.
Mari nie wyrusza do magicznego świata bez dorosłych. Ojciec i babcia idą razem z nią, więc przygoda może pokazać, jak dzieci i dorośli uczą się na sobie polegać. To ciekawsze niż kolejna familijna historia, w której rodzice służą wyłącznie jako przeszkoda.
Za reżyserię odpowiadają Rasmus A. Sivertsen i Mette Tange, a w obsadzie głosowej znalazła się także Sissel Kyrkjebø. Film trwa 73 minut, więc długość dobrze pasuje do rodzinnego seansu z młodszymi dziećmi.
Santa’s Workshop nie zapowiada się na przewrotną animację dla dorosłych ukrytą pod dziecięcą oprawą. To raczej ciepła, bezpośrednia propozycja do wspólnego oglądania. Jeżeli rodzina szuka filmu, który szybko wprowadzi świąteczny nastrój i nie wymaga znajomości żadnej serii ani rozbudowanego świata, ta norweska produkcja ma bardzo czytelny atut.
Galeria









