Dla jednych woda jest zagrożeniem, dla innych czymś, co za wszelką cenę trzeba zatrzymać. Musíme prežiť Tomáša Krupy odwiedza cztery miejsca, w których zmieniający się klimat narzuca nowe warunki codzienności. Ocean zabiera ląd na amerykańskich Outer Banks, w mongolskiej pustyni rodzina sadzi drzewa, a mieszkańcy australijskiego Coober Pedy chronią się przed upałem pod ziemią.
Do tej podróży dochodzi Grenlandia. Tam przemiana lodu wpływa na tradycyjne rybołówstwo i przemieszczanie się. Skutki, o których łatwo mówić językiem prognoz, stają się pytaniem o pracę i drogę do domu. Krupa przygląda się ludziom, którzy już teraz muszą coś zmienić, żeby ich rodziny i społeczności mogły dalej funkcjonować.
Przystosowanie ma cenę i własny adres
Zestawienie czterech kontynentów pozwala zobaczyć, jak różne znaczenie może mieć to samo słowo: dom. Nad oceanem trzeba go chronić przed wodą, w Australii szukać chłodu pod powierzchnią. Mongolskie drzewa potrzebują opieki i czasu. Grenlandzkie doświadczenie wiąże się z krajobrazem, na którym przez pokolenia opierała się miejscowa wiedza.
Film trwa 102 minuty. Krupa odpowiada za reżyserię i scenariusz oraz współtworzy produkcję. Zdjęcia wykonali Martin Čech i Ondřej Szollos, montaż Peter Kudlička. Słowacko-francusko-austriacka koprodukcja powstała z udziałem HAILSTONE, Yuzu Productions i Golden Girls Filmproduktion. W 2026 roku trafiła do programu festiwalu dokumentalnego w Salonikach.
Międzynarodowy tytuł We Have to Survive dobrze oddaje wspólnotowy wymiar tej opowieści. Decyzja o pozostaniu lub zmianie sposobu życia dotyczy zwykle więcej niż jednej osoby. Po drugiej stronie ekologicznych pojęć są rodziny, które rano wychodzą do pracy, wracają do dzieci i potrzebują wiedzieć, że ich otoczenie wciąż pozwoli im tak żyć.
Galeria






