W „Thinestrze” utrata wagi przybiera dosłowną, niepokojącą formę. Młoda kobieta zaczyna brać nowy środek odchudzający, a to, czego pozbywa się z ciała, wraca jako jej własny sobowtór. Kuracja, która miała dać kontrolę nad wyglądem, zaczyna więc tworzyć osobny problem.
Gdy ciało odpowiada własną wersją bohaterki
Film łączy cielesny horror z historią o presji, by zmienić siebie jak najszybciej. Podwójna obecność bohaterki pozwala potraktować skutki terapii nie tylko jako efekt uboczny, ale również jako materialny konflikt z częścią własnej tożsamości, której nie można po prostu usunąć.
Tak skonstruowany pomysł działa bez potrzeby dopowiadania medycznej sensacji. Najmocniejsza jest sama sytuacja: decyzja podjęta w imię poprawy życia prowadzi do spotkania z kimś, kto wygląda jak odpowiedź organizmu na próbę jego podporządkowania.



