Indyjska antologia Lust Stories 3 wraca do tematu, który seria od początku bada bez nadmiernego moralizowania: co dzieje się wtedy, gdy pożądanie, miłość, społeczne oczekiwania i osobiste granice przestają układać się w prosty porządek. Trzecia część składa się z czterech samodzielnych historii, dlatego zamiast jednego dużego romansu dostajemy cztery różne spojrzenia na bliskość, tłumione pragnienia i trudne decyzje.
Czterech reżyserów, cztery temperamenty
Największym atutem jest zestaw twórców. Netflix wymienia Vikramadityę Motwane, Kiran Rao, Shakuna Batrę i Vishala Bhardwaja – reżyserów o wyraźnie różnych temperamentach. Równie mocna jest obsada: Konkona Sensharma, Aditi Rao Hydari, Radhika Apte, Radhika Madan, Siddharth, Ali Fazal czy Vijay Varma sprawiają, że poszczególne nowele nie muszą opierać się wyłącznie na prowokacyjnym punkcie wyjścia.
165 minut może brzmieć jak dużo, lecz przy czterech historiach ten metraż ma sens. Film lepiej traktować jak wieczór z czterema krótszymi dramatami niż jedną ciągłą fabułę. Na tym zresztą polega siła Lust Stories: jedna opowieść może trafiać w widza emocjonalnie, a następna stawiać przed nim zupełnie inną moralną niewygodę.
Antologia zamiast jednego wielkiego romansu
Seria najlepiej działa wtedy, gdy pozwala bohaterom podejmować niekomfortowe decyzje bez szybkiego dzielenia ich na winnych i niewinnych. Trzecia odsłona powinna więc zainteresować widzów, którzy od dramatu romantycznego oczekują czegoś więcej niż samego łączenia par – także pytań o to, co ludzie mówią głośno, a co wolą ukryć.
Galeria











