Kiedy zamyka się fabrykę, jej historia nie zawsze dobiega końca. Bywa, że trwa dalej w wodzie, glebie i organizmach żyjących w sąsiedztwie. Zóny nikoho, znane także jako Wasteland Chronicles, prowadzą przez trzy skażone obszary Słowacji. Za nazwami miejsc kryją się ludzie, którzy od lat słyszą o rozwiązaniach, a nadal muszą żyć obok przemysłowych pozostałości.
Trzy reżyserki, trzy sposoby patrzenia
Lucia Kašová zajmuje się okolicami zakładów Chemko Strážske. Barbora Sliepková kieruje kamerę ku dołom z odpadami w Predajnej. Viera Čákanyová wraca do wysypiska we Vrakuňy i dawnego Istrochemu, sięgając również po animację oraz estetykę gier komputerowych. Dokument zmienia więc język wraz z miejscem: od obserwacji życia po obrazy pozwalające pomyśleć o tym, czego na co dzień nie widać.
To ważne przy zagrożeniu, które nie zawsze daje efektowny obraz. Wody podziemne nie zatrzymują się na granicy skażonej działki, a czas działania substancji jest dłuższy niż pamięć o kolejnej politycznej obietnicy. Film zestawia zniszczone środowisko ze zwyczajnym pragnieniem, by we własnej okolicy móc czuć się bezpiecznie.
Do tego dochodzi zmęczenie mieszkańców. Kolejna rozmowa przed kamerą wymaga od nich ponownego opowiedzenia o czymś, co nigdy nie zostało rozwiązane. W tym miejscu ekologiczny temat spotyka się z pytaniem o zaufanie: ile razy człowiek ma jeszcze tłumaczyć, że problem jest rzeczywisty? Reżyserki przyglądają się także tej codziennej cenie wieloletniego zaniedbania.
Słowacko-czeską produkcję przygotowały filmsomnia i Cinémotif Films, producentką jest Anna Mach Rumanová. Film trwa 101 minut i w 2026 roku znalazł się w programach festiwali Jeden svet oraz Ji.hlava. Z polskiej perspektywy to opowieść o bliskich sąsiadach i doświadczeniu, które trudno uznać za obce: krajobrazie po przemyśle, którego rachunki wciąż płacą następne pokolenia.
Galeria







