Cliff Booth wciąż pracuje blisko gwiazd, choć coraz mniej jego zajęć przypomina zwykły dzień na planie. Dalsze perypetie Cliffa Bootha przenoszą bohatera Pewnego razu… w Hollywood do Los Angeles roku 1977. Brad Pitt wraca do roli, Quentin Tarantino napisał scenariusz, a reżyserię przejął David Fincher. Osiem lat później dawny kaskader ma innych klientów i mniej powodów, by opowiadać o swojej pracy.
Zarabia jako barman oraz kinooperator, a przy okazji usuwa kłopoty wymagające szczególnej dyskrecji. Zwraca się do niego agentka Karen Crosby, grana przez Elizabeth Debicki. Reprezentuje telewizyjnego gwiazdora Charliego Petersa w interpretacji Scotta Caana. W tym samym kręgu pojawiają się jego żona Toni, czyli Carla Gugino, i były sportowiec Roderick Harrison, którego gra Yahya Abdul-Mateen II. W obsadzie tego tytułu i filmu Pewnego razu… w Hollywood pojawia się Brad Pitt.
Znajoma postać, nowe spojrzenie
Przekazanie historii Fincherowi jest najbardziej intrygującym elementem tego powrotu. Pitt zagrał już u niego w Siedem, Podziemnym kręgu i Ciekawym przypadku Benjamina Buttona. Teraz ich współpraca obejmuje bohatera stworzonego przez innego autora. Tarantino pozostaje scenarzystą, dzięki czemu kontynuacja wyrasta z tej samej wyobraźni, choć otrzymuje inne reżyserskie prowadzenie.
Zmiana profesji dobrze pasuje do miejsca akcji. Hollywood żyje z publicznego wizerunku, a Cliff dostaje zadania dotyczące spraw, których nikt nie chce pokazać widowni. Dawne umiejętności kaskadera mogą znaleźć tu bardzo praktyczne zastosowanie. Znajomość poprzedniego filmu pozwala też pamiętać, jak wiele mieści się pod jego pozornie spokojnym zachowaniem.
Pod oryginalnym tytułem The Further Mis-Adventures of Cliff Booth film ma trafić do IMAX 25 listopada 2026 roku na dwa tygodnie, a na Netflix 23 grudnia. Booth zostaje więc w mieście fabrykowanych opowieści. Tym razem jego klienci płacą za to, żeby część z nich nigdy nie ujrzała światła dziennego.
Galeria







